english

publikacje

id dokumentu: 40016

id: 40017

Maciej Łaszczuk

Kilka uwag o obowiązkach, niezależności i bezstronności arbitrów

Nic ani nikt nie może zaszkodzić postępowaniu arbitrażowemu bardziej niż nieposiadający odpowiednich kwalifikacji arbiter. Uczciwy, staranny i kompetentny arbiter nie tylko rozstrzyga efektywnie spór, wydając po rzetelnym i sprawnie przeprowadzonym postępowaniu rozstrzygnięcie, które jest zgodne z prawem i zrozumiałe dla stron, ale również, co nie mniej ważne, buduje prestiż arbitrażu jako sposobu rozwiązywania sporów. Zgodnie ze znaną regułą, negatywny wpływ nieodpowiedniego arbitra1 na prestiż arbitrażu jest o wiele większy niż pozytywny wpływ dobrego arbitra. Stały sąd polubowny, zabiegając o klientów – przedsiębiorców dokonujących w zawieranych przez siebie umowach zapisów na ten właśnie sąd polubowny, czyli potencjalnych stron sporu – nie może już dziś poprzestawać na eliminowaniu tego, co jego klientów złości. Do utrzymania lojalności klientów nie wystarczy już nawet ich zadowolenie. Naprawdę lojalnymi klientami są klienci bardzo zadowoleni. Priorytetem powinno być więc dostarczanie klientom usług o nieprzeciętnej, szczególnej wartości2.

Rozstrzyganie sporów arbitrażowych jest usługą. I dlatego mają do arbitrażu zastosowanie wszystkie prawa rynku. Nie zmienia tego fakt, że funkcjonalnie arbitraż pełni rolę uzupełniającą dla wymiaru sprawiedliwości (choć formalnie częścią systemu wymiaru sprawiedliwości nie jest). Ale i działalność sądów państwowych jest przecież działalnością usługową3.

Arbitraż jest tak dobry, jak dobrzy są arbitrzy. W tym znanym, ale słusznie wciąż przypominanym powiedzeniu zawarta jest odpowiedź na pytanie, jak zadowolić klientów, ergo jak zachować i rozwijać pozycję sądu. Priorytetem dla stałego sądu polubownego powinna być jakość usług świadczonych przez arbitrów. Regulamin stałego sądu polubownego oraz praktyka jego stosowania przez zespoły orzekające i przez organy tego sądu powinny stwarzać gwarancje najwyższej jakości. Tam, gdzie mamy do czynienia z listą arbitrów tworzoną przez stały sąd polubowny, najważniejsze są jasne i właściwe kryteria oraz procedura wpisu na taką listę i konsekwentne ich przestrzeganie przez organy sądu. Równie ważne jest konsekwentne przestrzeganie jasnych i uwzględniających interes stron kryteriów oraz procedury nominacji zastępczej przez uprawniony do tego organ sądu. Niezbędne jest organizowanie wymiany doświadczeń pomiędzy arbitrami i innych form umożliwiających arbitrom podnoszenie kwalifikacji. Istotne znaczenie ma wykonywanie przez uprawniony do tego organ sądu formalnej kontroli wyroku przed jego podpisaniem. I wreszcie, w największym możliwym zakresie, stały sąd polubowny powinien publikować swoje orzeczenia.

Nie wyczerpuje to katalogu działań, jakie są i mogą być podejmowane przez stały sąd polubowny. Wszystkie one odnoszą się do arbitrów i ich czynności, bo tym, co decyduje o jakości arbitrażu, są przede wszystkim arbitrzy. Strony stosunku prawnego tylko wtedy zdecydują się na arbitraż, gdy będą miały dobre doświadczenia. Doświadczenia te, a zwłaszcza złe doświadczenia, wynikają przede wszystkim z oceny arbitrów. Arbitrzy są najcenniejszym dobrem arbitrażu, ale też stanowią dla niego największe zagrożenie. I dlatego wszelkie dyskusje o arbitrażu kończą się zwykle na arbitrze.

W ostatnim czasie w polskim piśmiennictwie pojawiło się wiele publikacji dotyczących roli i obowiązków arbitra, a zwłaszcza zagadnienia bezstronności i niezależności4. Nie ma więc potrzeby podejmowania w tym miejscu kolejnej próby definiowania i systematyzowania pojęć. Niniejszą wypowiedź traktuję jako niewielki wkład do dyskusji nad obowiązkami arbitra.

Jakie cechy powinny charakteryzować dobrego arbitra? Szczególne znaczenie przywiązuje się do bezstronności i niezależności arbitrów jako zagadnienia o charakterze podstawowym w arbitrażu. W bezstronności i niezależności arbitrów upatruje się gwarancję obiektywnego i zgodnego z prawem rozstrzygnięcia sprawy, wolnego od jakichkolwiek wpływów ze strony innych czynników5. I te cechy arbitra mają też zwykle charakter wymogów normatywnych wynikających z krajowych przepisów prawa arbitrażowego lub regulaminów stałych instytucji arbitrażowych6. Nasz ustawodawca wyraził bezwzględny wymóg bezstronności i niezależności arbitra w art. 1173 § 1 i art. 1174 § 1 i 2 k.p.c. Niezależnie od tych właściwości, w doktrynie i w praktyce arbitrażu formułowane są inne jeszcze, dalej idące, oczekiwania odnoszące się do cech arbitra, takie jak jego dostępność, kompetencje w określonej dziedzinie prawa, doświadczenie w arbitrażu, umiejętność przewodniczenia zespołowi orzekającemu i zarządzania przebiegiem postępowania arbitrażowego. Nie bez racji wreszcie mówi się, że to, czego oczekuje się od arbitra, to zwyczajna ludzka uczciwość i mądrość. Jeśli niezbędnym elementem definiującym mądrość jest służenie dobru, to, zgodnie z rzymską paremią ius est ars boni et aequi, właśnie mądrość powinna być najbardziej poszukiwaną cechą arbitra.

Cechy arbitra należy rozpatrywać w kontekście potrzeb stron jako klientów arbitrażu. Strona sporu ma prawo do arbitra uczciwego, który rzetelnie i starannie wykonuje swoje obowiązki wynikające z pełnionej funkcji, poświęcając im odpowiedni czas; który ma odpowiednie wykształcenie, doświadczenie, umiejętność zarządzania postępowaniem arbitrażowym i inne niezbędne cechy. Czy rzeczywiście jednak, wybierając arbitra, strony kierują się tak określonymi kryteriami? Nie należy mieć złudzeń. Klient, wybierając arbitra, kieruje się przede wszystkim chęcią wygrania sporu. Jaki zatem arbiter z punktu widzenia strony stwarza największą szansę realizacji jej interesu w sporze?

Poniżej przedstawiam kilka uwag, które mogą być pomocne w odpowiedzi na to pytanie.

Bezstronność czy brak bezstronności bocznych arbitrów?[7]

Dominujący w literaturze światowej i przyjęty również wydanych przez International Bar Association wytycznych dotyczących konfliktu interesów w arbitrażu międzynarodowym (dalej Wytyczne IBA)8 jest pogląd, że każdy z arbitrów, w tym również arbiter boczny, zobowiązany jest do bezstronności i niezależności9. Pogląd ten jest również w pełni akceptowany w polskiej literaturze10 i orzecznictwie11. Zagadnienie bezstronności, a raczej stronniczości, arbitrów bocznych jest jednak nadal tematem interesujących wypowiedzi w literaturze oraz podczas konferencji poświęconych międzynarodowemu arbitrażowi handlowemu. Szczególnie spektakularne są wypowiedzi Jana Paulssona12 wygłaszane z pełną świadomością ich kontrowersyjności. Autor wezwał do skończenia z hipokryzją otaczającą motywy powoływania arbitrów przez strony. Stwierdził, że strony sporu nie walczą o ideały, ale o zwycięstwo; prawo do nominacji arbitra, jak wszystkie inne uprawnienia, wykonują mając na celu korzystny wynik postępowania. Dlatego J. Paulsson uważa, że optymalna jest nominacja wszystkich arbitrów przez stały sąd arbitrażowy lub inny organ nominacyjny. Jednocześnie J. Paulsson stanowczo odrzuca koncepcję, iż rolą arbitra bocznego jest zapewnienie, żeby stanowisko strony, która go powołała, zostało właściwie rozpatrzone. Stwierdził, że każdy arbiter ma obowiązek rozpatrzenia w jednakowy sposób argumentów obu stron13.

Temat ten, do niedawna nie był w Polsce przedmiotem wypowiedzi w literaturze ani publicznej dyskusji. Ostatnio zagadnienie to podjął A.W. Wiśniewski14, dzięki czemu przestało ono być tematem tabu. A.W. Wiśniewski nie podważa konieczności zachowania bezstronności i niezależności przez każdego arbitra, twierdzi jednak, że inna jest w praktyce rola arbitra bocznego i arbitra przewodniczącego, więc co do bezstronności powinny być w stosunku do tego pierwszego stosowane inne, mniej ostre, kryteria, niż w odniesieniu do drugiego. Twierdzi, że nie można oczekiwać od arbitra, który został obdarzony osobistym zaufaniem przez stronę, aby tyle samo uwagi poświęcił argumentom na korzyść drugiej strony, zwłaszcza, że może być słusznie przekonany, iż drugi arbiter boczny skoncentruje się na tych właśnie aspektach sprawy[15]. Uważa żądanie absolutnej bezstronności arbitra bocznego za sprzeczne z doświadczeniem życiowym i zbędne16. Autor dochodzi ostatecznie do wniosku, że arbitra bocznego łączy ze stroną, która go wyznaczyła, silniejszy związek i dlatego w toku pracy zespołu orzekającego, aż do wydania wyroku, ma on prawo występować w roli rzecznika argumentów nominatora17. Interesujące jest również stwierdzenie autora, iż w świadomości wielu uczestników obrotu funkcjonuje szkodliwa konstatacja, że bezstronność jest pożyteczną dekoracją, natomiast dać się przyłapać na demonstracji stronniczości to brak profesjonalizmu[18].

Trudno dyskutować z tezą, że wyznaczenie przez stronę arbitra jest dla niej jedną ze strategicznych czynności mających służyć uzyskaniu pozytywnego dla niej wyniku arbitrażu. Nie sposób również nie zgodzić się z A.W. Wiśniewskim, że opisane przez niego zjawisko w praktyce występuje. Czy rzeczywiście jednak racjonalny i najlepszy, z punktu widzenia strony, jest wybór arbitra stronniczego, takiego, który postrzega swoją misję w większym lub mniejszym stopniu jako rzecznika interesów tej strony? Używam tu pojęcia arbiter stronniczy, unikając wszelkiego rodzaju eufemizmów np. o mniejszym stopniu bezstronności jako przeciwieństwie absolutnej bezstronności, uważając, że koncepcja silniejszego związku arbitra ze stroną, która go wyznaczyła, i istnienia moralnego obowiązku działania w toku postępowania w charakterze rzecznika strony wyznaczającej oznacza w istocie akceptację stronniczości arbitra bocznego. Skoro bowiem arbiter miałby być zobowiązany w większym stopniu wobec jednej ze stron, a zatem w stosunku do drugiej z nich w stopniu mniejszym, to na tym przecież polega brak bezstronności.

Moim zdaniem, wybór przez stronę arbitra, który będzie pełnił rolę jej rzecznika, może przynieść jej więcej szkody niż pożytku. Arbiter tak pojmujący swoją misję, nawet gdyby chciał, nie jest w stanie ukryć swojego nastawienia i ujawnia je podczas rozprawy przez jednostronnie ukierunkowane uwagi lub pytania, a czasem komentarze mające służyć dbałości o interesy tej strony. Również podczas narady mamy wówczas zwykle do czynienia bardziej z pojedynkiem niż z poważną debatą. Tego rodzaju zachowania mogą budzić i zwykle budzą negatywne reakcje pozostałych arbitrów. Pozostali arbitrzy, w tym arbiter przewodniczący, dostrzegając je, podchodzą do działań i wypowiedzi takiego arbitra z dużą ostrożnością. Zmniejsza się zaufanie pozostałych arbitrów do wypowiadanych przez niego poglądów. W konsekwencji siła perswazji takiego arbitra jest mniejsza niż arbitra bezstronnego, który otwarcie rozważa wszystkie „za” i „przeciw”. Stronniczość arbitra jest dla pozostałych arbitrów dostrzegalna zwykle gołym okiem. W efekcie to, co miało być dla strony dodatkowym atutem, staje się słabością.

Stronniczy arbiter boczny może również zagrażać stabilności rozstrzygnięcia i sprawności postępowania. Arbiter, który pojmuje swoją rolę jako rzecznika strony, bardzo łatwo może, nawet nie w pełni świadomie, ujawnić swoje nastawienie wobec stron na przykład w trakcie rozprawy. A stąd już tylko krok do wniosku o wyłączenie (co zawsze powoduje opóźnienie rozstrzygnięcia sprawy) lub skargi o uchylenie wyroku arbitrażowego (nawet najbardziej prawidłowego merytorycznie) z powołaniem się na zarzut naruszenia zasady równości stron.

Celem arbitrów jest wydanie zgodnego z prawem, sprawiedliwego, wykonalnego i stabilnego rozstrzygnięcia. Każdy arbiter, w tym również arbiter boczny, ma obowiązek zrealizowania tego celu, co jest możliwe tylko w warunkach bezstronności.

         Różnica pomiędzy poglądami J. Paulssona i A.W. Wiśniewskiego, obu dostrzegających zagadnienie stronniczości arbitrów bocznych, polega na tym, że J. Paulsson uważa, że ze zjawiskiem tym nie można się pogodzić i wskazuje rozwiązanie w postaci nominacji wszystkich arbitrów przez instytucje arbitrażowe, podczas gdy A.W. Wiśniewski zdaje się je usprawiedliwiać i akceptować, a rozwiązanie opisywanego dysonansu dostrzega w usankcjonowaniu stronniczości arbitrów bocznych. Proponowane przez A.W. Wiśniewskiego rozwiązanie pozostaje jednak, jak się wydaje, w sprzeczności z obowiązującym prawem, które wymaga bezstronności od wszystkich arbitrów. Używając języka Sądu Najwyższego z orzeczenia z 9 stycznia 1935 r.19, można stwierdzić, że koncepcje zdążające do wykazania, iż sędzia polubowny jest w jednej osobie sędzią wyrokującym a zarazem mężem zaufania strony, która go delegowała, są chybione. Nie ma też, w moim przekonaniu, żadnych, ani aksjologicznych, ani praktycznych, przyczyn dla postulowania zmiany prawa w tym zakresie. Nie można też, moim zdaniem, poszukiwać rozwiązania problemu w pozbawieniu stron prawa wyboru arbitra. Rozwiązanie przynosi, jak sądzę, upowszechnianie świadomości, że poszukiwanie atutu w wyborze stronniczego arbitra po prostu się nie opłaca.

Występowanie w roli arbitra w kilku sporach między tymi samymi stronami

Występowanie tej samej osoby w roli arbitra w kilku sporach pomiędzy tymi samymi stronami nie jest niczym niezwykłym ani budzącym wątpliwości. Strony niejednokrotnie chcą, aby kilka sporów pomiędzy nimi, często jednorodzajowych, zostało rozstrzygniętych przez tych samych arbitrów – choćby dlatego, aby umożliwić połączenie spraw. Wyznaczając tych samych arbitrów do rozstrzygnięcia różnych, powiązanych ze sobą sporów, należy jednak pamiętać o tym, że w pewnych sytuacjach może dojść do powstania konfliktu interesów. Powstaje zwłaszcza pytanie, czy pozostaje bezstronny arbiter, który pełnił również wcześniej tę funkcję w innym sporze pomiędzy tymi samymi stronami, gdy obie sprawy oparte są na tym samym stanie faktycznym i pozostają w ścisłym związku, a nadto pierwsza sprawa została już rozstrzygnięta.

         Pod pojęciem bezstronności arbitra rozumie się zarówno zakaz faworyzowania jednej ze stron, jak i niewystępowanie po stronie arbitra jakichkolwiek uprzedzeń w sprawie, tak po stronie przedmiotowej jak i podmiotowej20. Z bezstronnością arbitra mamy więc do czynienia, gdy relacje pomiędzy nim a stroną lub też nim a sprawą nie rodzą wątpliwości co do racji, jakimi będzie się on kierował przy podejmowaniu decyzji21. Stronniczość, będąca przeciwieństwem bezstronności, występuje m.in. wtedy, gdy arbiter jeszcze przed rozpoznaniem sprawy przychyla się do twierdzeń jednej ze stron22.

         Czerwona lista względna Wytycznych IBA obejmuje m.in. sytuacje wcześniejszego zaangażowania arbitra w sprawę. W takim przypadku dana osoba może pełnić funkcję arbitra tylko wtedy, gdy strony wyrażą na to zgodę23. Dlatego też jako typowy przykład braku bezstronności arbitra wskazuje się sytuację, w której arbiter wyraził już wcześniej swój pogląd w konkretnej sprawie, która jest obecnie przedmiotem rozstrzygnięcia sądu arbitrażowego24. Jest powszechnie akceptowanym standardem to, że arbiter nie powinien przed wydaniem wyroku ujawniać stronom swojego poglądu na temat rozstrzygnięcia sporu, ani nawet choćby wstępnej oceny roszczeń procesowych25. Tym bardziej uzasadnione wątpliwości co do bezstronności budzi więc sytuacja, w której arbiter nie tylko ujawnił wcześniej swoje zdanie, ale ujawnił je, rozstrzygając o danych kwestiach dla potrzeb innej sprawy pomiędzy tymi samymi stronami.

         Ponadto, jak słusznie wskazuje się w literaturze, wskazówek dotyczących oceny, jakie okoliczności mogą budzić uzasadnione wątpliwości co do bezstronności arbitra, można poszukiwać także w przepisach i w orzecznictwie dotyczących wyłączenia sędziego[26]. Oczywiście przepisy te mogą być tylko wskazówką, bowiem sytuacja sędziego różni się znacznie od pozycji arbitra, zwłaszcza ze względu na status prawny sędziów oraz instancyjność istniejącą w sądach powszechnych. Uważa się jednak, że ze względu na mniejszy formalizm postępowania arbitrażowego, udział stron w wyborze arbitrów oraz fakt pokrywania przez strony wynagrodzenia arbitrów wymóg bezstronności i niezależności arbitra powinien być traktowany bardziej rygorystycznie niż w odniesieniu do sędziego sądu powszechnego27. Niezależnie od powyższych zastrzeżeń trzeba wskazać, że zgodnie z art. 48 § 1 pkt 5 k.p.c. sędzia jest wyłączony z mocy ustawy od rozstrzygania m.in. w sprawach, w których w instancji niższej brał udział w wydaniu zaskarżonego orzeczenia, lub w sprawach o ważność aktu prawnego przez niego (wcześniej) rozpoznanego. Dlatego też w orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjmuje się, że wyłączenie z mocy prawa zachodzi we wszystkich takich przypadkach, w których dany sędzia orzekał już o ważności danego aktu prawnego (umowy, jednostronnego oświadczenia woli itd.) lub uczestniczył w ich sporządzeniu (np. w odniesieniu do ugody sądowej), choćby kwestia ważności tego aktu była tylko przesłanką rozstrzygnięcia, a nie głównym przedmiotem sprawy28. Podobnie, zgodnie z art. 386 § 5 k.p.c., w przypadku uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, sąd rozpoznaje ją w innym składzie.

Postanowienia te wyrażają myśl, iż nie jest właściwe, aby osoba, która już raz rozstrzygnęła daną kwestię, orzekała o niej powtórnie. Jest tak dlatego, że w takich sytuacjach obiektywnie nie można już oczekiwać od sędziego lub arbitra bezstronności. Wynika to z założenia, że kto raz już wyraził pewien pogląd w spornej kwestii, nie będzie już mógł jej bezstronnie ocenić. Nie jest to przy tym kwestia negatywnej oceny walorów danej osoby lub też zajętego przez tę osobę stanowiska, lecz odzwierciedlenie faktu o charakterze psychologicznym. Wszak bezstronność jest cechą umysłu, stanem psychologicznym ze swej natury subiektywnym29.

Można też rozsądnie przyjąć, że o rozstrzygnięciu sprawy przez arbitra, którego ta sytuacja dotyczy, mogą decydować inne czynniki niż względy merytoryczne, np. chęć potwierdzenia stanowiska, które już zostało wyrażone we wcześniejszym wyroku, chęć poszukiwania dodatkowego uzasadnienia dla wcześniejszego rozstrzygnięcia czy względy ambicjonalne.

Podkreślić przy tym należy, że o ile samo wykonywanie funkcji arbitra w dwóch równolegle toczących się sporach dotyczących tych samych zagadnień faktycznych czy prawnych samo w sobie nie prowadzi do konfliktu, to jeżeli w jednym ze sporów dojdzie do wydania rozstrzygnięcia, w którym arbiter rozstrzygnie czy choćby ujawni swój pogląd co do kwestii istotnej dla rozstrzygnięcia innej sprawy, taki arbiter traci przymiot bezstronności. Zachodzi tu daleko idąca analogia z postępowaniem przed sądem państwowym. O ile nie ma przeszkód, aby ten sam sędzia prowadził dwie lub więcej spraw pomiędzy tymi samymi stronami i dotyczących ważności tego samego aktu prawnego (jako przedmiotu sporu lub jako przesłanki rozstrzygnięcia), o tyle z chwilą wydania przez takiego sędziego rozstrzygnięcia w jednej z takich spraw, staje się on wyłączony z mocy ustawy od orzekania w pozostałych sprawach.

Reasumując: sytuacja, w której arbiter wyraził wcześniej, w uzasadnieniu wyroku wydanego w innej, ściśle związanej, sprawie pomiędzy tymi samymi stronami, pogląd dotyczący kwestii istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, powinna doprowadzić tegoż arbitra do wniosku, że istnieją co najmniej uzasadnione wątpliwości co do jego bezstronności. To zaś powinno prowadzić do ustąpienia z funkcji arbitra w tej drugiej sprawie.

Związki pomiędzy arbitrami

Tym, co istotnie odróżnia arbitraż od sądownictwa państwowego w kontekście niezależności i bezstronności, jest znaczenie związków pomiędzy arbitrami. Niezależność arbitra, choć podobna w konstrukcji i wzorowana na niezależności sędziowskiej, różni się od tej ostatniej m.in. zakresem podmiotowym. Sędzia sądu powszechnego powinien być niezależny od stron postępowania i ich pełnomocników. Od arbitra oczekuje się niezależności szerszej, obejmującej ponadto niezależność od współarbitrów30.

         Funkcja arbitra nie ma, w odróżnieniu od funkcji sędziego, charakteru stałego. Pomijając występujące w arbitrażu międzynarodowym, zwłaszcza zaś w arbitrażu inwestycyjnym, zjawisko koncentracji, prowadzące do rozpoznawania dużej części sporów przez tę samą niewielką grupę arbitrów, określanych jako arbitrów zawodowych, pełnienie funkcji arbitra, tak w arbitrażu międzynarodowym, jak i krajowym, ma charakter dodatkowy. Można to kolokwialnie ująć tak, że sędzią się jest, a arbitrem się bywa. Arbitrami bywają zwykle prawnicy, zwłaszcza praktycy – adwokaci i radcowie prawni oraz pracownicy naukowi, a także osoby łączące różne rodzaje aktywności zawodowej. Łączenie funkcji arbitra z wykonywaniem zawodu prawnika, zwłaszcza zawodu adwokata lub radcy prawnego, ma istotny walor – arbitrowi rozstrzygającemu spór pozwala nań spojrzeć również z perspektywy pełnomocnika, a pełnomocnikowi i doradcy – z perspektywy arbitra. Służy to pozytywnie zarówno klientowi adwokata, jak i stronie, której spór jest rozstrzygany. Szczególnie cenne jest doświadczenie uzyskane w tego rodzaju sporach, w których oprócz znajomości określonej dziedziny prawa szczególnie istotna jest znajomość praktyki, jak np. w sporach budowlanych.

Z drugiej strony jednak rozległa praktyka prawnika pełniącego również funkcję arbitra stwarza większe ryzyko wystąpienia konfliktu interesów. Jeżeli chodzi o rodzące konflikt związki pomiędzy arbitrami, to Wytyczne IBA wskazują na liście pomarańczowej, jako przykłady, sytuacje, gdy arbiter i inny arbiter są prawnikami w tej samej firmie prawniczej; gdy arbiter i inny arbiter są członkami tej samej izby adwokackiej (ang. „barristers’ chambers”); gdy w okresie ostatnich trzech lat arbiter był wspólnikiem innego arbitra lub w inny sposób z nim współpracował. Do istnienia konfliktu interesów może dochodzić m.in. w sytuacji, gdy członkami zespołu orzekającego są osoby będące pracownikami tej samej szkoły wyższej lub innej jednostki naukowej. Skala konfliktu może być różna, zależnie od konkretnej sytuacji. Wątpliwości mogą budzić np. sytuacje, gdy dwaj arbitrzy są pracownikami wydziału prawa w tym samym zakładzie lub w tej samej katedrze. Istnienie konfliktu interesów może być jeszcze bardziej widoczne, gdy jeden arbiter jest lub był podwładnym lub przełożonym kandydata na arbitra. Wydaje się, że kandydat może w takiej sytuacji przyjąć funkcję arbitra tylko wtedy, gdy ujawni te okoliczności. Zawsze gdy kandydat na arbitra uznaje, że mimo istniejącego konfliktu jest bezstronny i niezależny i chce przyjąć funkcję, okoliczności takie powinny zostać ujawnione, tak aby nie zostało naruszone prawo strony do żądania wyłączenia arbitra. W razie sprzeciwu strony arbiter powinien ustąpić z funkcji.

Zagadnienie konfliktu interesów związanego ze specyfiką związków pomiędzy pracownikami naukowymi zatrudnionymi w tych samych jednostkach było ostatnio przedmiotem interesującej dyskusji podczas konferencji poświęconej bezstronności i niezależności arbitrów zorganizowanej przez Sąd Arbitrażowy przy KIG31.

Rzetelność postępowania a bezstronność arbitra

Ustawodawca, godząc się na rozstrzyganie sporów w postępowaniu arbitrażowym i nadając wyrokom arbitrażowym moc wyroków sądów państwowych, nie godzi się na to, aby sądownictwo polubowne stanowiło gorszą alternatywę dla sądów. Od wyroków wydawanych w arbitrażu oczekuje się wysokiej jakości, w tym rzetelności proceduralnej przejawiającej się w przestrzeganiu zasad proceduralnych, w przeważającej mierze tożsamych z tymi obowiązującymi przed sądem państwowym.

Częstą podstawą wniosków o wyłączenie arbitrów są zarzuty nierównego traktowania stron przez podejmowanie czynności służących interesom tylko jednej strony. I choć większość takich wniosków, z którymi się zetknąłem, była w moim przekonaniu bezzasadna, to wskazują one na stałą potrzebę szczególnej troski arbitrów o to, żeby strony były przekonane, iż wszystkie decyzje podejmowane przez arbitrów mają merytoryczne uzasadnienie. Temu służyć powinno przede wszystkim włączanie stron w najszerszym możliwym zakresie w proces podejmowania decyzji proceduralnych, wyjaśnianie stronom podejmowanych decyzji, umożliwianie im wypowiedzenia się na każdy istotny temat, a zwłaszcza w odniesieniu do spraw, w których może zapaść niekorzystna dla strony decyzja, np. o oddaleniu jej wniosku dowodowego. Zmniejsza to ryzyko błędnego postrzegania przez stronę działań arbitra jako wymierzonych przeciwko niej.

Co do zasady, nawet błędne ostatecznie decyzje arbitrów nie mogą być per se podstawą zarzutu braku bezstronności. Nie można jednak wykluczyć sytuacji, w której wadliwe czynności lub błędne czynności arbitrów są właśnie przejawem lub wynikiem braku bezstronności.

Sytuację taką można zilustrować następującym przykładem. Obecna regulacja arbitrażu – część piąta kodeksu postępowania cywilnego – nie zawiera (tak jak to było przed 17 października 2005 r.) przepisu upoważniającego sąd arbitrażowy do dopuszczenia dowodu z urzędu32. Dopuszczanie dowodów z urzędu samo w sobie może naruszać zasadę równouprawnienia stron. Z reguły nie ma bowiem dowodów neutralnych. Zwykle przeprowadzenie określonego dowodu służy ostatecznie interesowi tylko jednej strony lub służy jej interesowi w większym stopniu. Przejawem braku bezstronności może być sytuacja, w której arbitrzy samodzielnie formułując tezę dowodową służącą w sposób oczywisty tylko jednej stronie, dopuszczającą dowód nie zgłoszony przez żadną ze stron, na którym ostatecznie opierają rozstrzygnięcie. Zarzut braku bezstronności w działaniach arbitrów należy uznać za uzasadniony również w sytuacji, w której arbitrzy oddalają wnioski dowodowe strony na okoliczność mającą podstawowe znaczenie dla rozstrzygnięcia i jednocześnie stwierdzają, że strona ta tej okoliczności nie udowodniła.

Nagromadzenie i skala naruszeń reguł postępowania przez arbitrów, gdy wszystkie one służą jednej ze stron, może uzasadniać wniosek o wyłączenie arbitrów, jak i zarzut naruszenia podstawowych zasady rzetelnego procesu, w tym zasady równouprawnienia stron, zasady bezstronności arbitrów i zasady wszechstronnego rozpoznania sprawy33, także w takim stopniu, który uzasadniałby zastosowanie klauzuli porządku publicznego. Zasada równouprawnienia jest zarówno podstawową zasadą postępowania, jak i podstawową zasadą porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej34.

 

Miejsce publikacji: Arbitraż i mediacja. Księga jubileuszowa dedykowana doktorowi Andrzejowi Tynelowi, Warszawa 2012

 

 


1 Pojęcia nieodpowiedni arbiter używam tutaj na określenie arbitra niemającego wystarczających kwalifikacji do pełnienia tej funkcji w określonym sporze. Może to być np. arbiter, który nie ma kwalifikacji przewidzianych przez strony, arbiter przewodniczący, któremu brakuje umiejętności zarządzania sporem lub arbiter, który niewłaściwie postrzega swoją rolę jako rolę rzecznika strony, która go wybrała.

2 T.O. Jones, W. Earl Sasser Jr., Dlaczego uciekają zadowoleni klienci, Harvard Business Review, Wydanie Specjalne, 2005, nr 12(34), s. 94-107

3 Zob. Podklasa 84.23.Z Polskiej Klasyfikacji Działalności wprowadzonej rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 24 grudnia 2007 r. w sprawie Polskiej Klasyfikacji Działalności (PKD), Dz. U. Nr 251, poz. 1885.

4 Zob. np. K. Zawiślak, Receptum arbitrii, Warszawa 2012, s. 56-65; M. Asłanowicz, Arbitrators and Arbitral Tribunals, [w:] Arbitration in Poland, Warszawa 2011, s. 67-70, 71-72;; A. Krysiak, M. Wierzbowski, Brak bezstronności i niezależności jako podstawowe przesłanki wyłączenia arbitra (art. 1174 K.P.C.) [w:] J. Gudowski, K. Weitz (red.), Aurea praxis, aurea theoria. Księga pamiątkowa ku czci Profesora Tadeusza Erecińskiego, Tom 2, Warszawa 2011, s. 1747-1762; A.W. Wiśniewski, Międzynarodowy arbitraż handlowy w Polsce. Status prawny arbitrażu i arbitrów, Warszawa 2011; A.W. Wiśniewski, Niezależność i bezstronność arbitrów w świetle prawa polskiego i praktyki międzynarodowej [w:] J. Gudowski, K. Weitz (red.), Aurea praxis…, s. 1961-1986; A. Krysiak, M. Wierzbowski, Bezstronność i niezależność jako kluczowe cechy każdego arbitra [w:] J. Okolski, A. Całus, M. Pazdan, S. Sołtysiński, T. Wardyński, S. Włodyka (red.), Księga pamiątkowa 60-lecia Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie, Warszawa 2010, s. 359-375; M. Romanowski, Znaczenie niezależności i bezstronności arbitra w postępowaniu arbitrażowym w świetle konstytucyjnego prawa do sądu [w:] J. Okolski, A. Całus, M. Pazdan, S. Sołtysiński, T. Wardyński, S. Włodyka (red.), Księga pamiątkowa 60-lecia…, s. 376-384; A. Szumański, Bezstronność i niezależność arbitra [w:] A. Szumański (red.), System Prawa Handlowego. Tom 8. Arbitraż handlowy, Warszawa 2010, s. 369-382; K. Bilewska, D. Paczoska, Bezstronność oraz niezależność arbitra, ADR. Arbitraż i Mediacja, Perspektywy rozwoju sądownictwa arbitrażowego, Katowice, 20-21.11.2008 r. – materiały pokonferencyjne (cz. 1), 2009, nr 1 (5), s. 15-25; B. Gessel-Kalinowska vel Kalisz, Kilka uwag w przedmiocie konfliktu interesów w przypadku arbitrów pochodzących z wieloosobowych kancelarii prawnych [w:] P. Nowaczyk, S. Pieckowski, J. Poczobut, A. Szumański, A. Tynel (red.), Międzynarodowy i krajowy arbitraż handlowy u progu XXI wieku. Księga pamiątkowa dedykowana doktorowi habilitowanemu Tadeuszowi Szurskiemu, Warszawa 2008, s. 15-25; M. Tomaszewski, Przyczyny wyłączenia arbitra w świetle prawa polskiego, [w:] P. Nowaczyk, S. Pieckowski, J. Poczobut, A. Szumański, A. Tynel (red.), Międzynarodowy i krajowy arbitraż handlowy u progu XXI wieku. Księga pamiątkowa dedykowana doktorowi habilitowanemu Tadeuszowi Szurskiemu, Warszawa 2008, s. 245-260; T. Ereciński, K. Weitz, Sąd arbitrażowy, Warszawa 2008, s. 170-173; Ł. Błaszczak, M. Ludwik, Sądownictwo polubowne (arbitrażowe), Warszawa 2007, s. 235-236.

5 Tak m.in. Sąd Najwyższy w uchwale z 8 września 2011 r., III CZP 41/11, Lex nr 898218, opublikowana również na www.arbitration.pl, id. 20357.

6 Zob. szerzej na ten temat A.W. Wiśniewski, Niezależność…, s. 1961-1964; M. Tomaszewski, Przyczyny wyłączenia…, s. 246-249.

7 Określenia arbiter boczny używam dla oznaczenia arbitra, który jest wybierany przez stronę lub za stronę przez organ nominacji zastępczej.

8 http://ibanet.org/Publications/publications_IBA_guides_and_free_materials.aspx#conflicts-ofinterest

9 A. W. Wiśniewski, Niezależność…, s. 1982 

10 Zob. np. A. Szumański, Bezstronność i niezależność…, s. 370-371; T. Ereciński, K. Weitz, Sąd…, s. 172-173; M. Tomaszewski, Przyczyny wyłączenia…, s. 247; Ł. Błaszczak, M. Ludwik, Sądownictwo polubowne…, s. 235.

11 Orzeczenie Sądu Najwyższego z 9 stycznia 1935 r., C II 2194/34, opubl. w Zbiór Orzeczeń Sądu Najwyższego. Orzeczenia Izby Cywilnej, 1935, zeszyt VII, poz. 289, s. 615-617, a także w portalu www.arbitration.pl, id 20047.

12 J. Paulsson, Moral Hazard in International Dispute Resolution, Miami, 29 kwietnia 2010, dostępny na stronie International Council for Commercial Arbitration (ICCA), http://www.arbitration-icca.org/media/0/12773749999020/paulsson_moral_hazard.pdf; J. Paulsson, Are Unilateral Appointments Defensible, Kluwer Arbitration Blog z dnia 2 kwietnia 2009 r., http:/kluwerarbitrationblog.com/blog/2009/04/02/are-unirateral-appointments-defensible/; zob. także A. Mourre, Are unilateral appointments defensible? On Jan Paulsson’s Moral Hazard in International Arbitration, Kluwer Arbitration Blog z dnia 5 października 2010 r., http:// kluwerarbitrationblog.com/blog/2010/10/05/are-unirateral-appointments-defensible-on-jan-paulsson%E2%80%99s-moral-hazard-in-international-arbitration/; A. Ross, London: Party-appointed arbitrators – love them or loathe them?, GAR, tom 6, nr 1, http://www.globalarbitrationreview.com/journal/article/29035/london-party-appointed-arbitrators-love-loathe-them

13 A. Ross, London: Party-appointed arbitrators…

14 A.W. Wiśniewski, Międzynarodowy arbitraż…, s. 573-576; A.W. Wiśniewski, Niezależność…, s. 1982-1986

15 A.W. Wiśniewski, Niezależność…, s. 1983

16 A.W. Wiśniewski, Niezależność…, s. 1983

17 A.W. Wiśniewski, Niezależność…, s. 1985

18 A.W. Wiśniewski, Niezależność…, s. 1984-1985

19 Orzeczenie Sądu Najwyższego z 9 stycznia 1935 r., C II 2194/34, opubl. w Zbiór Orzeczeń Sądu Najwyższego. Orzeczenia Izby Cywilnej, 1935, zeszyt VII, poz. 289, s. 616, a także w portalu www.arbitration.pl, id 20047.

20A. Szumański, Bezstronność i niezależność…, s. 372 i cytowana tam literatura; zob. także M. Tomaszewski [w:] Konferencja w Sądzie Arbitrażowym przy Krajowej Izbie Gospodarczej w sprawie bezstronności, niezależności i wyłączenia arbitrów, Biuletyn Arbitrażowy, 2012, nr 17, s. 17-18.

21 Ł. Błaszczak, M. Ludwik, Sądownictwo polubowne…, s. 235

22 A. Krysiak, M. Wierzbowski, Bezstronność…, s. 362

23 Na liście pomarańczowej (pkt 3.1.5) wskazano natomiast okoliczność, iż arbiter pełni funkcję arbitra obecnie lub pełnił ją w okresie ostatnich trzech lat w innym arbitrażu w mającej związek sprawie dotyczącej jednej ze stron lub podmiotu stowarzyszonego z jedną ze stron. Tym bardziej więc uzasadnione wątpliwości co do możliwości zachowania przez arbitra bezstronności budzi sytuacja, w której arbiter pełnił wcześniej funkcję arbitra w innej sprawie, nie tylko powiązanej z tą sprawą, ale w dodatku między tymi samymi stronami.

24A. Szumański, Bezstronność i niezależność…, s. 373

25 M. Tomaszewski [w:] Konferencja w Sądzie Arbitrażowym…, s. 20

26 Tak: K. Bilewska, D. Paczoska, Bezstronność oraz niezależność…, s. 17; M. Tomaszewski, Przyczyny wyłączenia arbitra…, s. 249; A. Zieliński, Komentarz do art. 1174 [w:] A. Zieliński, K. Flaga-Gieruszyńska, Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz, wyd. 6, Warszawa 2012, wersja z bazy Legalis; R. Morek, Mediacja i arbitraż (art. 183[1]-183[15], 1154-1217 KPC). Komentarz, Warszawa 2006, s. 185.

27 A. Krysiak, M. Wierzbowski, Bezstronność…, s. 360; A. Szumański, Bezstronność i niezależność…, s. 370

28 Zob. wyrok Sądu Najwyższego z 8 lutego 2007 r., II PK 186/06, Lex nr 948787, ; wyrok Sądu Najwyższego z 1 grudnia 1999 r., I CKN 257/98, OSNC 2000, nr 6, poz. 110; uchwała Sądu Najwyższego z 24 sierpnia 1971 r., III CZP 45/71, OSNC 1972, nr 3, poz. 45.

29 P. Fouchard, E. Gaillard, B. Goldman, Traité de l’arbitrage commercial international, Paryż 1996, s. 582; zob. także uchwała Sądu Najwyższego z 8 września 2011 r., III CZP 41/11, Lex nr 898218, opublikowana również na www.arbitration.pl, id. 20357.

30 Tak np.: M. Tomaszewski [w:] Konferencja w Sądzie Arbitrażowym…, s. 18; P. Nowaczyk, Arbiter XXI w. – wyzwania i oczekiwania (w poszukiwaniu arbitra idealnego) [w:] P. Nowaczyk, S. Pieckowski, J. Poczobut, A. Szumański, A. Tynel (red.), Międzynarodowy i krajowy arbitraż…, s. 104.

31 Treść wypowiedzi z konferencji w Sądzie Arbitrażowym przy KIG z 7 kwietnia 2011 r.: Konferencja w Sądzie Arbitrażowym..., s. 7-54.  

32 T. Ereciński, K. Weitz, Sąd…, s. 314

33 wyrok Sądu Najwyższego z 6 marca 2008, I CSK 445/07, Lex nr 445285, www.arbitration.pl, id 20248

34 T. Ereciński, K. Weitz, Sąd…, s. 281

do góry
do góry